888

Na co dzień nie słucham tak ciężkiej muzyki niemniej jednak wydanie koncertowe najnowszej płyty Tymoteusza zrobiło na mnie spore wrażenie (rzecz jasna pozytywne). Energia płynąca ze sceny była wręcz namacalna. Całkiem nieźle wyszło wplecenie przez Joszko tych wszystkich instrumentów nie spotykanych w każdym kawałku słyszanym w radiu. W Demode można było usłyszeć dziś wszystkie promowane utwory z albumu 888 + kilka nieśmiertelnych hitów znanych bardzo dobrze nawet takiemu laikowi jakim jestem ja :).

Nie pohasałem sobie zbytnio gdyż wczorajsze jeżdżenie rowerem po lesie na grze ŁCHek (pełniłem zaszczytną funkcję rozwoziciela prasy :) ) trochę mnie „zmęczyło” :) - po powrocie do domu okazało się że licznik wybił prawie 70 km.. :) niby nic ale ścięgna pod lewym kolanem bolą (wniosek: nie ma co się pchać w krzaki i wertepy na kołach 28).

Z drugiej strony pewnie i tak bym nie poskakał gdyż to że mogłem się schować za bezpiecznym lustrem aparatu było kusząca propozycją (niestety dużo mi brakuje do tego poziomu ekspresji w tańcu jaką posiada GRL czy Koza.. :) ).

Zdjęcia których to wypstrykałem koło 215 przejrzę jak tylko skończę pisać tego posta :) – ich jakość będzie można ocenić w galerii – zapewne zostanie ich po selekcji 21.. :) - fotografowanie wśród pogujących nie jest takie proste :).

ps.

Ciekawostką jest to iż prawie nikt w tym klubie nie palił, co zdarza się naprawdę wyjątkowo rzadko na koncertach.

Dopisane rano,

to może trochę ponarzekam :). Oświetlenie było kiepskawe – wszystkie zdjęcia trzeba było robić z lampą błyskową (ale w zamian nie było dymu który by psuł zdjęcia robione w ten sposób – dla nie wtajemniczonych: nie róbcie zdjęć z flashem gdy jest dużo dymu czy pada śnieg – na zdjęciu uzyskacie tylko białą mgłę :) ). Nagłośnienie było aż za bardzo ekstra – jeszcze mi piszczy w uszach :P. A i klimatyzacja… :) mogli by ją „wymienić na nowszy model..” – będąc w miarę statycznym uczestnikiem tej imprezy spociłem się niesamowicie.. :).

Foty już są – jak na razie zostawiłem 74 :).

ps.

Brat nadal się do mnie nie odzywa.. :/.

pps.

Zapraszam na: http://www.muzyka.bosko.pl/?art=1164 gdzie pojawiła się recenzja :).

Related Articles

3 Comments

zofiaSeptember 25th, 2006 at 7:10 pm

mnie się bardziej podobały te z 123, więcej powietrza na nich jest. (to oczywiście zupełnie laicka uwaga.)
Joszko to magik. niejeden jazzman mógłby mu pozazdrościć swobody improwizacji i bogatego zasobu instrumentów o tylu różnych brzmieniach. tylko dla niego ewentualnie bym sie przeszła na ten koncert, no ale tez nie za tyle, co w filharmonii koncert galowszy niż zwykły!

ad@mSeptember 25th, 2006 at 10:01 pm

Jasne że tamte są lepsze :), ale pewnych kwestii nie da się przeskoczyć, (pewnie Rusiol zaraz wyskoczy z przysłowiem o baletnicy.. :) ) zdecydowanie za mały ten klub na taki koncert. Kameralna przestrzeń i kiepściutkie oświetlenie zrobiły swoje.

karalucha:)September 26th, 2006 at 9:05 pm

Jak dla mnie kameralność była bardziej pozytywna niż negatywna:) Na większych koncertach tego typu zaistniałby problem ocalenia Twojego aparatu:) Więc nie ma na co narzekać ;)))

Leave a comment

Your comment