Ampersandy i inne
Od jakiegoś czasu śmieszy mnie pewna językowa przypadłość jaką obserwuję na moim wydziale :).
Wstęp:
Informatycy to często leniwi ludzie którzy kombinują jak się nie namęczyć :) - na przykład wymyślono operator “++” stosowany między innymi w języku C, działa on następująco:
zwykły zapis:
i=i+1; // gdzie “i” jest jakąś tam dowolną zmienną którą inkrementujemy (zwiększamy) o jeden.
z operatorem “++“:
i++; // komenda równoważna a oszczędza się co najmniej dwa znaki :) przy zmiennej mającej dł. jednego znaku.
Meritum:
Ci sami leniwi informatycy na określenie znaku “&” nie mówią “end” (tak przecież szybciej) a “ampersand“.. jak by chcieli pokazać się ze angielskim.. :) - a z tym bywa krucho czasem.. - ileż to okaleczeń można usłyszeć jak ktoś czyta kod programu.. :) (ja pewnie też zbytnio statystyk nie polepszam :) ). Co ciekawe - ta dłuższa wymowa jest preferowana przez prowadzących.
Mi się ampersand podoba i uważam go za jak najbardziej logiczny. Najbardziej leję z tekstu ” przeciążenie operatora”, który po prostu króluje w Helionowskiej literaturze. Śmiech na sali jednym słowem. No ale niestety tak to jest jak się za tłumaczenie informatycznych książek biorą humaniści…
W ogole nie wiem o co chodzi, wypisujecie jakieś pogańskie zaklęcia a wskrzeszanie umarłych… Bawcie się dobrze w magicznym świecie symboli, ja chyba jestem humanistą…;]
może i logiczny :), ale ja mówię że wymawianie “ampersand“ jest nielogiczne zważywszy na to że “end” jest szybciej - przecież taki jest ogólny kierunek (jak z tym “++”) aby było szybiej i krócej :).