Małe żali wylewanie, “pw” rośnie.
Witam,
dawno tu nie pisałem.. jednak byłem dość mocno pochłonięty zabawą w sesję, ZHR.pl i różnymi wojażami (to jest jedyny weekend w tym miesiącu kiedy jestem w Łodzi :) - licząc nawet od ostatniego weekendu Lutego).
Ale do rzeczy, jak pewnie większość moich znajomych wie - nie jestem zadowolony z mojego wydziału i tego jak jest tam nauczana informatyka (i to stosowana!). Zazwyczaj, po sesji mój “pw” spadał do w miarę niskiego poziomu - jednak tym razem tak się nie stało.. przedmiot na którego miałem wielką ochotę od początku studiów (sieci komputerowe) rozczarował mnie wprost proporcjonalnie do czasu jaki musiałem na niego czekać.. .
Okazało się że zajęcia będą w pracowni wyposażonej w windowsy 98, połączone kablem BNC (łączenie poprzez BNC jest dobre dla historyków! Ja chyba ze dwa lata temu wywaliłem karty na złączu ISA do BNC gdyż stwierdziłem że to taki staroć iż mi się już nigdy nie przyda.. . Kliknijcie w link BNC i zobaczcie co o tym jest napisane w Wikipedii: “W przypadku sieci komputerowych, nie jest już stosowane, gdyż ten typ sieci został wyparty…” ) na których nie można zbytnio mieszać albowiem muszą być cały czas sprawne - ciekawe jak będziemy stawiać serwer pocztowy? Na Krasnalu? A konfiguracja Firewalla ograniczy sie pewnie do klikania “dalej” w jakiejś aplikacji windowsowej? grr… .
A żeby było lepiej - np. studenci filologii rosyjskiej mający u nas zajęcia przychodzą do świetnie wyposażonej pracowni z wi-fi z cichutkimi pc gdzie nie ma tych strasznych trzeszczących i szumiących świetlówek.. .
Zaliczenie? Gość skrócił ilość zajęć do spotkań - a na zaliczenie trzeba przygotować “referat” (jako literaturę został podany “internet”..).
Ale np. dla “równowagi” zajęcia ze “Statystycznych opracowań danych” są prowadzone przez gościa który a) zajęcia prowadził beznadziejnie, a na wykładzie mimo starań nie dawałem rady nie zasnąć po pierwszych 30 - 40 min. b) z egzaminu u niego 30 z 45 os na roku wzięło warunek.. (wszystko inne oczywiście bezproblemowo zaliczone) gdyż nie dość że zadania był kosmiczne to jeszcze gość stawiał 0 na 20 pkt gdy w ostatniej linijce był błąd rachunkowy tłumacząc: “że przecież jak był by to program to by i tak nie zadziałało”. (Ja się zbytnio nie napociłem bo po pierwszym terminie stwierdziłem że nie ma co na to marnować pary i lepiej spróbować u innego prowadzącego w przyszłym roku.. :) ).
No i po jaką chorobę nam II Pracownia Fizyczna? (Generalnie chodzi o mierzenie eksperymentalne różnych rzeczy, od prędkości światła i rozchodzenia się dźwięku (co samo w sobie jest ciekawe rzecz jasna) po jakieś bardziej skomplikowane sprawy).
O innych przedmiotach pewnie też napiszę, ale to jak już odbędzie się kilka zajęć.. .
ps.
Chodzą słuchy z 4 roku - że u nich jest jeszcze gorzej.., że tak jak na pierwszych latach nie ma czasu na informatykę gdyż cały czas się ludzie męczą z różnymi odmianami matematyki i fizyki.
Słychać też głosy że to bujda była że im wyższy rok studiów tym mniej zajęć.. :/
Cierpienia młodego Informatyka…
Adam zarób kasę i idź na prywatną uczelnię stricte informatyczną. A może zwyczajnie jest to naginanie rzeczywistości aby uargumentować Twoje uczelniane lenistwo i stwierdzanie, że nie da Ci ojciec nie da Ci matka co da Ci ZHR.PL i Matrix?
Co może dać dzisiaj Twa bliska sąsiadka. (Do posłuchania tutaj http://www.toples.com.pl/music/3_3_8.mp3, poczuj ten bas…!)
A co do Adamie Twoich rozterek to:
1. Zdawałeś sobie sprawę, że idziesz na Uniwersytet i to na Fizyki i Chemii wydział. Na uni się kształci humanistów, wykształciuchów , technicznych kształci się na poli. Więc nie marudź. A jak się idzie na wydział fizyki to też nie po to, zeby fizyki nie mieć…
2.Absurdy Uniwersytetu są znane mi też dobrze. Niekompetentni wykładowcy, olewczy studenci, organizacja jak na Białorusi… Ale tak naprawdę Adamie to my sami jesteśmy odpowiedzialni za naszą wiedzę. Nikt Ci nie zabrania zmienić szkoły na jakiś informatyczny Oxford, albo chociaż szukać sobie takich wykładów na które możesz wpaść. A żeby się wyluzować proponuję Ciało do ciała http://www.toples.com.pl/music/3_7_3.mp3
w pierwszym linku wkradł się przecinek na końcu, dlatego nie działa.
Film dokumentalny o zespole Topless do kupienia u Le Rusiola za jedyne 5,99 PLN. Prawdziwa okazja!
Dziś na sieciach było jeszcze gorzej :/ 1/2 zajęć zajęła “instalacja” skanera on-line (skaner.mks.com.pl), a druga połowa na sprawdzeniu że i tak nic nie zrobimy bo wszystko poblokowane (głupie polecenie do sprawdzenia nr mac karty sieciowej w DOSie).
Zaoszczędzę opisu jak prowadzący zerka co chwilę do książki “Sieci domowe” i przepisuje na tablicy kolory kabelków w skrosowanym kablu.. :/
No to się przenieś gdzieś głąbie a nie narzekaj.
ludzie myślą, że dzisiaj wszystko ma być zrobione za nich! studia mają dać Ci tylko pewną część wiedzy, którą masz sam rozwijać. tak jest na uczelniach na całym świecie. te wszystkie “matematyki i fizyki” wbrew pozorą są Ci niezbędne do tego zawodu (kto twierdzi inaczej, ten jest idiotą).
aha i tych przedmiotów nie uczą w szkole więc musisz
zaczynać od podstaw, jeśli Ty to umiesz to wspaniale, ale nie każdy musi.
uczelnie praywatne lepsze??? lol oczywiście, ale na zachodzie i musisz mieć niezłą kasę, żeby tam studiować.
pozdro
w sprawach informatyki mogę tylko napisać tyle, że na UMK każdy musi obowiązkowo i nieodwołalnie przejść tak zwany szumnie Kurs Informatyczny. jest to chyb a największy absurd z jakim miałam dotychczas do czynienia. kurs trwa 5 dni, każdy dzień po 5h. ja mam akurat od 14 do 19, czyli czasem od 8 do 13.30 zajęcia bez przerw i od razu na kurs. nie byłoby to nawet takie głupie gdyby nie to, że na poszczególnych częściach zwanych modułami omawiamy takie kosmosy, że kilka minut po wykonaniu zadania nie pamiętam, co właściwie zrobiłam. a tak po 3,5h siedzenia w dusznym podziemiu wydziału informatyki w ogóle do większości przestają docierać informacje ze świata zewnętrznego. oczywiście nie ma nawet mowy o tym, by cokolwiek zapisać, zanotować. efekt jest taki, że po zakończonym kursie nikt niczego się nie nauczył ale ma wpis w indeksie.